piątek, 27 marca 2015

znudziło
mi się
czekanie
na ciebie
i wszystko
o tobie
też mi się
znudziło

tęsknota
niemiłość
pieprzona
samotność

to dziwne
nudzić się
jednoczesnie
i łudzić
że się doczekam

to nudne
to trudne
to niemożliwe

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Zaczynamy walkę. Właściwie to z samym sobą i swoim ciałem. Mam nadzieję, że uda mi się w tym wytrwać i nie skończyć po miesiącu, bo ogromnie chciałabym wrócić do swojej figury sprzed 1,5 roku. Będzie ciężko, ale grunt to się nie poddawać, umieć sobie powiedzieć "nie" i stawiać coraz to wyższe cele. To jak wyglądam to tylko i wyłącznie moja wina i tego co działo się wokół mnie przez ostatni rok. Stres, stres i jeszcze raz stres. Był ciężki, nawet bardzo. Zaczynając od szkoły, w której przyszedł nowy semestr i trzeba było zacząć wszystko od zera, uczyć się dwa razy więcej i dwa razy więcej się starać. Odbudować relacje z rodzicami i ich zaufanie, które kompletnie się wypaliło. To było w tamtym momencie najważniejsze. Wiele się działo. Wiele sprzeczek, kłótni, totalnych dołków, ale jednocześnie pełno śmiechu i radości. W czerwcu zakończyliśmy gimnazjum i to był właśnie przełomowy moment. Trzeba było rozstać się ze wspaniałymi ludźmi, z którymi było się razem od 9 lat i spędzało praktycznie 3/4 swoje czasu i z równie wspaniałą Panią, z którą ogromnie się zżyliśmy. Trzeba było zacząć poważnie myśleć o swoich wyborach, szkole i przyszłości. Przygotować na to, co przyniesie nam los. Spędziłam cudowne wakacje, z cudownymi osobami w cudownej Hiszpanii. I zakochałyśmy się w tym miasteczku! Potem nowa szkoła, nowi ludzie i nauczyciele. Ciężko było się odnaleźć, zaklimatyzować i chyba do dzisiaj do końca nie udało mi się tego zrobić. W międzyczasie sprawy różnie się toczyły, rozsypywały, układały. Ludzie przychodzili, zostawali na jakiś czas, przyzwyczajali, a potem odchodzili zostawiając z niczym. Niektórzy jednak zostali, pozwolili do siebie zbliżyć i poznać jeszcze lepiej. Ale chyba taka kolej rzeczy. Mimo to nie żałuję, bo każdy człowiek mnie czegoś uczy. Najważniejsze, że nadal są przy mnie osoby na które zawsze mogę liczyć. Był okres zabaw, w których pojawiło się kilka sprzecznych sytuacji. Ale w to się już nie zagłębiam. Ku zdziwieniu ciągle "jest" ze mną człowiek, który nadal znaczy dla mnie wiele. Stary rok zakończyliśmy na mega fajnej domówce z mega fajnymi ludźmi i mega zaskoczeniem. Pewnie ominęłam wiele rzeczy, ale podsumowując: rok pełen niespodzianek, rozczarowań, niespełnionych obietnic, smutku ale i ogromnego szczęścia!

poniedziałek, 9 czerwca 2014

Chciałabym tak zwyczajnie z Tobą porozmawiać, tak jak zawsze. Opowiedzieć Ci jak się czuję, jak mijają mi dni, co planuję robić, gdzie pójść. Napisać do Ciebie chociażby jedną, jedyną wiadomość, żebyś wiedział, że jestem tu i właśnie w tym momencie myślę o Tobie. Bo właśnie tak uzgodniliśmy, prawda? Chociażby miało to być co minutę.. i tak było, ale nigdy nie mieliśmy siebie dość. Trwaliśmy w tym dziwnym uczuciu, nie myśląc o tym co będzie. Żyliśmy chwilą, tym, co dzieje się teraz. Liczyło się tylko to co czujemy w danej chwili, reszta nie miała znaczenia. Ale chyba zbyt wiele sobie wyobrażaliśmy. Doskonale wiedzieliśmy, że nie damy rady, jednak do końca mieliśmy nadzieję. Bo przecież "nadzieja umiera ostatnia" i w sumie to.. "nadzieja matką głupich". Byliśmy szaleńcami.

czwartek, 22 maja 2014

Czy mi Ciebie brakuje? W pewnym sensie tak. Najbardziej chyba tego, że po prostu byłeś. I to było najważniejsze. Nie nalegałeś. Czekałeś. Cierpliwie wysłuchiwałeś nawet wtedy, kiedy gadałam bez sensu, marudziłam i narzekałam. Nie próbowałeś mnie zmieniać. Akceptowałeś mnie w pełni taką, jaka jestem. Poprawiałeś mi humor, kiedy był on na prawdę do dupy. Zresztą.. nie potrzebowałam żadnego pocieszenia. Zwykła rozmowa z Tobą była kolejnym powodem do uśmiechu. Rozśmieszałeś, czasami nawet do łez. Wzruszałeś. Nie narzekałeś na moje humorki i na to, jaka czasami byłam w stosunku do Ciebie. Wybaczałeś moje złamane kilkakrotnie obietnice. Polubiłam Twoją tajemniczość, a jednocześnie otwartość. Przede wszystkim Twoją szczerość, bez względu na to czy była ona dobra czy zła. Cieszę się, że to właśnie byłam ja, że to właśnie przede mną się otworzyłeś, że to właśnie mnie prosiłeś o rady, mi opowiadałeś jak minął Ci dzień i dlaczego właśnie on warty był przeżycia, mi mówiłeś o swoich planach, marzeniach, rozmyśleniach. Bo nawet najgłupsze i najmniejsze rzeczy były w jakiś sposób wyjątkowe. Zdarzały się i te ciężkie chwile, kiedy chyba oboje myśleliśmy "tak, to już ten czas kiedy trzeba to zakończyć", ale zawsze z nich wychodziliśmy. A teraz? Spieprzyliśmy. Dobrze było Cię "mieć" przez te dziewięć miesięcy.




    "Kiedy ktoś jest tak wyjątkowy, wiesz o tym prędzej, niż się spodziewasz. Poznajesz to instynktownie i masz pewność, że cokolwiek się stanie, już nigdy nie będzie nikogo takiego jak on."

niedziela, 18 maja 2014

I znowu zostałam sama. Chociaż... nie. Wtedy też byłam sama. Tylko myśli miałam cieplejsze.

sobota, 17 maja 2014

Wiesz
to jest tak
wszyscy mają jakieś oczekiwania
ja
czekam na coś
co nigdy się nie wydarzy
czekam na kogoś
kto nigdy się nie pojawi
a inni
oczekują ode mnie 
że przestane czekać

wtorek, 15 kwietnia 2014

"Jesteś o tyle spojrzeń ode mnie. Jest mi o tyle Twych spojrzeń samotniej."

Z twojej strony to nie jest miłość, wykalkulowałeś to sobie, zobaczyłeś, że jestem porządną dziewczyną i że będę w sam raz, ale miłość nie na tym polega, rozumiesz? Miłość nie polega na kalkulowaniu, jakby się było w spożywczym. Miłość jest wtedy, kiedy robi się coś szalonego, tak jak ten napis na moście. Ja i ty... Trzy metry nad niebem. Właśnie to jest miłość. A Ty piszesz, że zdecydowałeś się pozostać sam. I.. teraz dobrze rozumiem dlaczego całe życie starasz się taki być. Nie chcesz nikogo ranić i w sumie to jest piękne. Ale Ty od środka znikasz, Twoja wrażliwość, ciepło i miłość.... To wszystko marnuje się najzwyczajniej w świecie.