poniedziałek, 5 stycznia 2015

Zaczynamy walkę. Właściwie to z samym sobą i swoim ciałem. Mam nadzieję, że uda mi się w tym wytrwać i nie skończyć po miesiącu, bo ogromnie chciałabym wrócić do swojej figury sprzed 1,5 roku. Będzie ciężko, ale grunt to się nie poddawać, umieć sobie powiedzieć "nie" i stawiać coraz to wyższe cele. To jak wyglądam to tylko i wyłącznie moja wina i tego co działo się wokół mnie przez ostatni rok. Stres, stres i jeszcze raz stres. Był ciężki, nawet bardzo. Zaczynając od szkoły, w której przyszedł nowy semestr i trzeba było zacząć wszystko od zera, uczyć się dwa razy więcej i dwa razy więcej się starać. Odbudować relacje z rodzicami i ich zaufanie, które kompletnie się wypaliło. To było w tamtym momencie najważniejsze. Wiele się działo. Wiele sprzeczek, kłótni, totalnych dołków, ale jednocześnie pełno śmiechu i radości. W czerwcu zakończyliśmy gimnazjum i to był właśnie przełomowy moment. Trzeba było rozstać się ze wspaniałymi ludźmi, z którymi było się razem od 9 lat i spędzało praktycznie 3/4 swoje czasu i z równie wspaniałą Panią, z którą ogromnie się zżyliśmy. Trzeba było zacząć poważnie myśleć o swoich wyborach, szkole i przyszłości. Przygotować na to, co przyniesie nam los. Spędziłam cudowne wakacje, z cudownymi osobami w cudownej Hiszpanii. I zakochałyśmy się w tym miasteczku! Potem nowa szkoła, nowi ludzie i nauczyciele. Ciężko było się odnaleźć, zaklimatyzować i chyba do dzisiaj do końca nie udało mi się tego zrobić. W międzyczasie sprawy różnie się toczyły, rozsypywały, układały. Ludzie przychodzili, zostawali na jakiś czas, przyzwyczajali, a potem odchodzili zostawiając z niczym. Niektórzy jednak zostali, pozwolili do siebie zbliżyć i poznać jeszcze lepiej. Ale chyba taka kolej rzeczy. Mimo to nie żałuję, bo każdy człowiek mnie czegoś uczy. Najważniejsze, że nadal są przy mnie osoby na które zawsze mogę liczyć. Był okres zabaw, w których pojawiło się kilka sprzecznych sytuacji. Ale w to się już nie zagłębiam. Ku zdziwieniu ciągle "jest" ze mną człowiek, który nadal znaczy dla mnie wiele. Stary rok zakończyliśmy na mega fajnej domówce z mega fajnymi ludźmi i mega zaskoczeniem. Pewnie ominęłam wiele rzeczy, ale podsumowując: rok pełen niespodzianek, rozczarowań, niespełnionych obietnic, smutku ale i ogromnego szczęścia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz