piątek, 23 sierpnia 2013

" Przycisnąłem ją do siebie, przycisnąłem jak najmocniej, tak jakbym chciał przez nią przeniknąć; jakbym chciał, żeby nasze żyły związały się na supeł. "

Tyle chciałabym Ci powiedzieć, ale nie bardzo wiem, od czego zacząć. Może od tego, że dni, które spędziłam z Tobą, były jednymi z najszczęśliwszych w moim życiu? Że w tym krótkim czasie, od kiedy Cię poznałam, wiedziałam, że to się nie może tak skończyć? Nadal to wiem, ale boję się, że będzie inaczej. Daję sobie rok. 10 miesięcy od dziś. To najpiękniejsza 'miłość' na odległość. Dopiero takiej można pozazdrościć. Bez sztucznych słów, które przy tylu kilometrach nie mogą mieć żadnego znaczenia w rzeczywistości. Bez wyznań, które w 90% nie miałyby pokrycia w prawdziwym życiu. Bez przymusów, wyrzeczeń, obietnic, przysiąg, zrzeczeń, rezygnacji z czegokolwiek. Akceptacja. Przecież jesteśmy młodzi, nie musimy rozmawiać o ślubie i dzieciach. Możemy zaplanować czy będziemy pić wódkę w lesie, czy na plaży. Czas leci mi przez palce i dobrze, tego właśnie chcę. Żyć chwilą i mieć w dupie wszystko i wszystkich. A czy nam przejdzie to już inna sprawa. Póki co, nie dopuszczam nawet cienia takiej myśli. 
// Wiedziałam! Wiedziałam, że to nie może inaczej się skończyć. Tak bardzo cieszę się, że w końcu los się do Ciebie uśmiechnął, że w końcu jesteś szczęśliwa. I oby jak najdłużej! Jutro urodziny-nocka u Moni z mordeczkami (:*), a my nic nie mamy jeszcze zaplanowane. Trzeba zacząć coś ogarniać.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz