"Mówią, że skleroza nie boli. Kłamią. Mnie boli kiedy o mnie zapominasz."
Chciałabym Tobie wszystko powiedzieć, ale.. dziś już o nic mnie nie pytasz. Już nie opowiadasz mi, jak minął Ci dzień, już nie piszesz tak często jak wcześniej, nie nazywasz mnie już "swoją", już nic nie jest takie samo. Jesteś coraz bardziej wredny. Może to przeze mnie? Bo się nie starałam tak, jak Ci obiecałam? Skoro tak, to dlaczego do cholery mi tego nie powiesz..
Był czas poznania się, poznawania się bliżej, czas sprzeczek, wkrętów, długich nocnych rozmów, o wszystkim, czasami też o niczym. To Ty sprawiałeś, że nawet w najgorszy dzień znajdowałam jakieś malutkie światełko nadziei, zarażałeś mnie swoim optymizmem, wiecznie dobrym humorem. Nie narzekałeś nigdy, czasami czułam, że coś jest nie tak, ale nie chciałeś mnie obarczać swoimi problemami. Może to trochę jak parodia, ale byłam dzięki Tobie szczęśliwa. A teraz chyba nadszedł czas zakończenia tego wszystkiego. Po prostu rezygnacji. Koniec. Nie ma nic. Zostaje pustka i rozmowy bez sensu, dziękuję za wszystko. Miło było Cię poznać.
skądś znam ten tekst! ;)
OdpowiedzUsuń